Wczytywanie teraz

TERAZ:

Chcą odwołania prezydent Gliwic. Trwa zbiórka podpisów pod referendum

W Gliwicach rozpoczęła się zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydent miasta Katarzyny Kuczyńskiej-Budki przed upływem kadencji. Inicjatorzy muszą zebrać co najmniej 12,7 tys. ważnych podpisów mieszkańców uprawnionych do głosowania. Na przeprowadzenie zbiórki mają 60 dni.

Za inicjatywą stoi Stowarzyszenie GLIWICE2026. Formalne powiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum trafiło 25 sierpnia do prezydent Gliwic oraz delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach.

Samo rozpoczęcie zbiórki nie oznacza jednak, że referendum na pewno się odbędzie. Najpierw organizatorzy muszą spełnić wszystkie wymogi formalne i zebrać odpowiednią liczbę prawidłowo złożonych podpisów. Dopiero wtedy możliwe będzie uruchomienie dalszej procedury referendalnej.

Potrzeba ponad 12 tysięcy podpisów

Zgodnie z informacją przekazaną przez dyrektora katowickiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego, aby referendum w Gliwicach mogło zostać przeprowadzone, inicjatorzy muszą uzyskać poparcie co najmniej 10 procent mieszkańców uprawnionych do głosowania.
W przypadku Gliwic oznacza to około 12,7 tys. podpisów.

Organizatorzy akcji posługują się zaokrągloną liczbą około 13 tys. podpisów. Zgodnie
z informacjami publikowanymi przez stowarzyszenie, zbiórka ma potrwać do 23 października.

Podczas konferencji zorganizowanej na gliwickim Rynku przedstawiciele inicjatywy poinformowali, że w obiegu znajduje się już około 10 tys. kart przeznaczonych do zbierania podpisów. Nie oznacza to jednak, że zebrano już 10 tys. podpisów.

Według informacji przekazywanych przez inicjatorów część kart została już wypełniona
i przekazana organizatorom, natomiast pozostałe nadal znajdują się u osób zaangażowanych w zbiórkę.

Specjalne karty dla każdego mieszkańca

Inicjatorzy zdecydowali się na stosowanie indywidualnych kart poparcia. Każda z nich przeznaczona jest dla jednej osoby i posiada własne oznaczenie oraz kod QR.

Takie rozwiązanie ma ułatwić kontrolę nad dokumentacją i ograniczyć ryzyko problemów formalnych podczas późniejszej weryfikacji podpisów.

W przypadku referendum niezwykle istotna jest bowiem poprawność danych. Podpisy, które nie spełniają wymogów formalnych, mogą zostać zakwestionowane i nie zostać uwzględnione przy ustalaniu, czy osiągnięto wymagany próg poparcia.

Dlaczego chcą referendum?

Stowarzyszenie GLIWICE2026 jako powód rozpoczęcia inicjatywy wskazuje utratę zaufania do sposobu zarządzania miastem przez obecną prezydent.

W materiałach publikowanych przez inicjatorów przedstawiono pięć głównych obszarów krytyki. Dotyczą one między innymi miejskich inwestycji, finansów publicznych, funkcjonowania spółek miejskich oraz wydatków ponoszonych przez samorząd.

Wśród konkretnych spraw wymienianych przez organizatorów znajdują się między innymi inwestycje związane z ruinami Teatru Victoria, zakup rzeźby przedstawiającej kciuk, przyszłość budynku Okrąglaka przy placu Grunwaldzkim, finansowanie Piasta Gliwice oraz wydatki związane z analizami i monitoringiem mediów.

Inicjatorzy podnoszą również kwestie dotyczące zmiany koncepcji budowy nowego szpitala
w Gliwicach.

Należy jednak podkreślić, że są to zarzuty i oceny przedstawiane przez organizatorów referendum. Sama inicjatywa referendalna nie jest równoznaczna z potwierdzeniem tych zarzutów ani rozstrzygnięciem odpowiedzialności władz miasta.

Wotum zaufania i absolutorium to dwie różne sprawy

Jednym z argumentów pojawiających się w materiałach inicjatorów jest sytuacja związana z czerwcową sesją Rady Miasta Gliwice.

Sprawa wymaga jednak precyzyjnego przedstawienia.

18 czerwca radni nie udzielili prezydent Katarzynie Kuczyńskiej-Budce wotum zaufania. Jednocześnie podczas tej samej sesji nie doszło do przyjęcia uchwały o nieudzieleniu jej absolutorium.

Oznacza to, że Rada Miasta podjęła dwa różne rozstrzygnięcia. Prezydent nie uzyskała wotum zaufania, ale projekt uchwały zakładający nieudzielenie absolutorium nie otrzymał wymaganej większości.

Oficjalny komunikat miasta podkreślał, że wykonanie budżetu było wcześniej analizowane i oceniane również przez Regionalną Izbę Obrachunkową.

Dlatego stwierdzenie, że prezydent Gliwic jednocześnie nie otrzymała wotum zaufania i absolutorium, byłoby nieprecyzyjne.

Referendum ma dotyczyć wyłącznie prezydent miasta

Inicjatorzy podkreślają, że planowane referendum nie ma obejmować Rady Miasta Gliwice.

Głosowanie, jeśli do niego dojdzie, będzie dotyczyło wyłącznie dalszego pełnienia funkcji przez Katarzynę Kuczyńską-Budkę.

Stowarzyszenie argumentuje, że przedmiotem inicjatywy jest ocena działalności organu wykonawczego miasta, a nie działalności wszystkich radnych.

W praktyce oznacza to, że nawet w przypadku skutecznego referendum i odwołania prezydent miasta Rada Miejska nadal wykonywałaby swoje obowiązki.

Kiedy mogłoby odbyć się referendum?

Na tym etapie nie ma jeszcze ustalonego terminu ewentualnego referendum.

Najpierw musi zakończyć się zbiórka podpisów. Następnie dokumentacja zostanie poddana procedurze formalnej i weryfikacji.

Jeżeli inicjatorzy zbiorą wymaganą liczbę prawidłowych podpisów i wniosek spełni wszystkie wymogi, komisarz wyborczy podejmie dalsze działania przewidziane przepisami.

Według informacji publikowanych przez GLIWICE2026 referendum, jeśli zostanie zarządzone, powinno odbyć się w dzień wolny od pracy. Inicjatorzy wskazują, że dla ważności głosowania konieczny byłby udział co najmniej 29 364 wyborców.

To właśnie frekwencja może być jednym z najważniejszych elementów całego procesu.

Doświadczenia z innych miast pokazują bowiem, że nawet zebranie wymaganej liczby podpisów i przeprowadzenie referendum nie gwarantuje jego rozstrzygającego charakteru. W przeszłości zdarzało się, że głosowania dotyczące odwołania władz samorządowych kończyły się nieważnością z powodu zbyt niskiej frekwencji.

Referenda odwoławcze już odbywały się na Śląsku

Inicjatywa w Gliwicach nie jest pierwszym przypadkiem próby odwołania władz samorządowych w regionie.

W 2025 roku mieszkańcy Zabrza w referendum zdecydowali o odwołaniu prezydent miasta Agnieszki Rupniewskiej. W tym samym głosowaniu frekwencja okazała się jednak niewystarczająca do odwołania Rady Miasta.

Wcześniej, w 2012 roku, mieszkańcy Bytomia odwołali prezydenta Piotra Koja oraz Radę Miejską. Z kolei w 2009 roku referendum zakończyło kadencję prezydenta Częstochowy Tadeusza Wrony.

Były również referenda, które nie przyniosły oczekiwanego przez inicjatorów skutku ze względu na zbyt niską frekwencję. Taka sytuacja miała miejsce między innymi w Gliwicach w 2009 roku, kiedy podejmowano próbę odwołania ówczesnego prezydenta Zygmunta Frankiewicza.

Inicjatorzy przedstawiają akcję jako społeczną

Pełnomocnik inicjatywy Robert Dopierała zapewnia, że referendum ma charakter społeczny
i nie jest projektem prowadzonym przez konkretną partię polityczną.

Organizatorzy przyznają jednocześnie, że w zbiórkę podpisów angażują się osoby, które wcześniej publicznie krytykowały działalność obecnej prezydent miasta.

Stowarzyszenie zaprzecza jednak, aby inicjatywa była sterowana przez partie polityczne lub konkretne środowiska polityczne.

Teraz najważniejsze będą podpisy

Przyszłość inicjatywy zależy obecnie przede wszystkim od skuteczności zbiórki.

Organizatorzy mają ograniczony czas na zebranie ponad 12,7 tys. prawidłowych podpisów. Dopiero osiągnięcie tego progu pozwoli przejść do kolejnego etapu procedury.

Jeżeli wymaganej liczby podpisów nie uda się zebrać lub część z nich zostanie zakwestionowana podczas weryfikacji, referendum nie zostanie przeprowadzone.

Jeżeli natomiast procedura zakończy się powodzeniem, mieszkańcy Gliwic otrzymają możliwość bezpośredniego wypowiedzenia się w sprawie dalszego sprawowania funkcji przez Katarzynę Kuczyńską-Budkę.

Na razie referendum pozostaje inicjatywą w trakcie organizacji. O tym, czy ostatecznie dojdzie do głosowania, zdecydują najbliższe tygodnie oraz liczba prawidłowo zebranych podpisów.

Zdjęcie: GW

Share this content: