Jedna polisa zamiast setek umów? Zwolennicy mówią wprost: największym problemem są brokerzy, którzy mogą stracić miliony
Coraz więcej dużych instytucji i samorządów zaczyna stawiać na wspólne programy ubezpieczeniowe. Zwolennicy takiego rozwiązania przekonują, że jeden duży system ochrony majątku może być znacznie tańszy, skuteczniejszy i bezpieczniejszy niż dziesiątki oddzielnych polis zawieranych przez pojedyncze jednostki.
Idea jest prosta, zamiast wielu rozproszonych polis zawieranych osobno przez poszczególne jednostki, tworzony jest jeden większy program obejmujący różne instytucje, budynki i elementy infrastruktury. Dzięki temu możliwe jest skuteczniejsze zarządzanie ryzykiem oraz negocjowanie korzystniejszych warunków z firmami ubezpieczeniowymi.
Eksperci rynku ubezpieczeniowego od lat wskazują, że tzw. efekt skali odgrywa w takich przypadkach kluczową rolę. Im większy zakres programu i większa liczba objętych nim podmiotów, tym większa możliwość uzyskania:
- lepszych warunków ochrony,
- szerszego zakresu polis,
- niższych kosztów,
- oraz większej stabilności systemu.
W praktyce wspólne programy mogą obejmować:
- budynki administracyjne,
- transport publiczny,
- instytucje kultury,
- infrastrukturę techniczną,
- spółki komunalne,
- czy majątek należący do samorządów i dużych organizacji.
Zwolennicy takiego modelu podkreślają, że rozproszone ubezpieczenia często oznaczają różne standardy ochrony, problemy organizacyjne i trudniejsze zarządzanie ewentualnymi szkodami. Wspólny system pozwala natomiast uporządkować cały proces i zapewnić bardziej jednolite zabezpieczenie majątku.
Coraz częściej pojawia się również argument, że największymi przeciwnikami takich rozwiązań bywają środowiska brokerów obsługujących indywidualne umowy dla poszczególnych jednostek. W przypadku jednego dużego programu ubezpieczeniowego rola wielu pośredników może zostać ograniczona, ponieważ cały system jest organizowany centralnie i obejmuje większą liczbę podmiotów jednocześnie.

Zwolennicy wspólnych programów wskazują, że właśnie dlatego wokół takich projektów pojawia się tak wiele emocji. W grę wchodzą bowiem nie tylko kwestie organizacyjne i prawne, ale również ogromny rynek usług związanych z obsługą pojedynczych polis i indywidualnych kontraktów.

Duże znaczenie ma także możliwość szybszego reagowania w sytuacjach kryzysowych. Przy jednym, kompleksowym systemie łatwiejsze staje się:
- monitorowanie zakresu ochrony,
- analiza ryzyka,
- obsługa szkód,
- oraz planowanie wydatków w kolejnych latach.
Choć wokół takich rozwiązań nie brakuje dyskusji, zwolennicy wspólnych programów przekonują, że w przypadku dużych instytucji zasada „razem znaczy lepiej” coraz częściej znajduje potwierdzenie również w obszarze ubezpieczeń.