Wczytywanie teraz

TERAZ:

Czy to jeszcze kultura, czy już tylko szokowanie? Mieszkańcy pytają po wydarzeniu w Victorii

Gliwice mają wielu utalentowanych muzyków, artystów, animatorów kultury i społeczników. Tym większe zdziwienie budzi fakt, że jednymi z najbardziej rozpoznawalnych twarzy wydarzenia organizowanego przez miejską instytucję kultury stają się osoby od lat wzbudzające kontrowersje czyli Tymon Tymiński i Olaf Deriglasoff.

Po tegorocznym True Tone Festival w sieci krążą zdjęcia i nagrania z artystycznej prowokacji, który dla wielu mieszkańców bardziej przypominał prowokację obliczoną na szokowanie niż wydarzenie kulturalne. Jedni nazwą to sztuką, inni zwyczajnie nie zrozumieją, dlaczego za publiczne pieniądze promowane są występy, które wywołują głównie zażenowanie.

961f1b7b-af36-4033-8ffb-4e8ae726e6d0-1024x683 Czy to jeszcze kultura, czy już tylko szokowanie? Mieszkańcy pytają po wydarzeniu w Victorii

Jeszcze większe emocje budzi jednak kwestia samych artystów. W przypadku jednego z nich od lat powracają publicznie znane kontrowersje związane z jego relacją z nastolatką opisywaną przez niego samego w mediach. Niezależnie od ocen prawnych, wielu mieszkańców ma prawo zadać proste pytanie: czy właśnie takie osoby powinny być wizytówką wydarzeń organizowanych przez miejską instytucję kultury?

To nie jest pytanie o cenzurę. To pytanie o standardy. O to, jakie wartości promują instytucje utrzymywane z pieniędzy podatników. O to, czy kultura ma dziś łączyć mieszkańców i inspirować, czy może przede wszystkim prowokować i wywoływać skandale.

Bo jeśli po wydarzeniu więcej mówi się o kontrowersjach wokół artystów i dziwnych prowokacjach artystycznych niż o samej muzyce czy kulturze, to warto zastanowić się, czy nie zgubiono gdzieś właściwych proporcji.

Mieszkańcy mają prawo oczekiwać odpowiedzi. Czy właśnie tak ma wyglądać promocja kultury w Gliwicach?

Share this content: