50 lat od narodzin morskiego marzenia
Minęło dokładnie pół wieku, odkąd w Porcie Gliwickim do wody po raz pierwszy zeszła niezwykła jednostka – dwumasztowy jacht „Politechnika Śląska”, dzieło pasji i determinacji studentów z Politechniki Śląskiej. Z tej okazji, na terenie obecnego Śląskiego Centrum Logistyki, odsłonięto tablicę pamiątkową, która przypomina o jednym z najbardziej ambitnych i romantycznych projektów żeglarskich lat PRL-u.
W uroczystości udział wzięli przedstawiciele miasta, uczelni, Śląskiego Yacht Clubu oraz osoby związane z legendarną jednostką. Głos zabrała prezydent Gliwic, Katarzyna Kuczyńska-Budka:
– Historia jachtu „Asterias” to dowód na to, że odwaga marzeń i upór w ich realizacji potrafią przekraczać granice – dosłownie i w przenośni. To łódź zrodzona z potrzeby wolności, która dla wielu stała się bramą do świata.
Początek tej opowieści sięga lat 70., gdy wśród członków Śląskiego Yacht Clubu – działającego przy Politechnice Śląskiej – zrodziła się idea zbudowania własnego jachtu oceanicznego. Dla młodych ludzi, którzy marzyli o wypłynięciu poza żelazną kurtynę, była to więcej niż konstrukcja – to była przepustka do świata, który znali tylko z książek i opowieści.
Ich plan szybko zyskał wsparcie zarówno władz klubu, jak i uczelni. Komandor Zbigniew Ordysiński, rektor prof. Jerzy Szuba oraz prezydent Gliwic Józef Antosz utworzyli komitet budowy, na którego czele stanął Andrzej Kurzeja.
Paradoksalnie, miejscem narodzin jachtu nie była stocznia, lecz… hala napraw lokomotyw w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego przy ul. Chorzowskiej w Gliwicach. To tam, pomiędzy narzędziami kolejowymi, rozpoczęto budowę kadłuba. Materiały pozyskiwano niemal konspiracyjnie – blachy dostarczyła Huta Pokój, ołów na balast przekazała Huta Cynku, a środki finansowe napływały z Politechniki, miasta, Almaturu i zaprzyjaźnionych zakładów przemysłowych.
12 kwietnia 1975 roku gotowy kadłub został uroczyście zwodowany. Później trafił do Szczecina, gdzie zamontowano maszty, żagle i wyposażenie niezbędne do morskich podróży. Już latem tego samego roku „Politechnika Śląska” wypłynęła w pierwsze bałtyckie rejsy.
W 1976 roku jacht zyskał nową nazwę – „Asterias” – i rozpoczął najbardziej spektakularny rozdział swojej historii. Załoga pod dowództwem kapitana Aleksandra Lipińskiego wyruszyła w rejs dookoła świata. Przez dwa lata jednostka odwiedziła 20 portów na czterech kontynentach, przemierzając trzy oceany. Ten epicki rejs przyniósł „Asteriasowi” prestiżową nagrodę „Rejs Roku” (II stopnia) w 1977 roku.
Jacht nie zatrzymał się jednak na jednej wielkiej wyprawie. W kolejnych latach brał udział w licznych rejsach, w tym w kolejnej, trzyetapowej podróży dookoła świata. Niestety, jego żeglarska saga zakończyła się w 1990 roku u wybrzeży Kuby, gdzie osiadł na mieliźnie. Mimo prób, nie udało się go sprowadzić z powrotem do kraju.
Dziś „Asterias” istnieje już tylko we wspomnieniach żeglarzy i archiwalnych fotografiach, ale duch tej niezwykłej inicjatywy nadal żyje. Odsłonięta tablica to nie tylko hołd dla jachtu, lecz przede wszystkim dla ludzi, którzy własnymi rękami zbudowali okręt z marzeń.
W czasach, gdy paszport był luksusem, a podróż na Zachód czymś niemal nieosiągalnym, młodzi ludzie z Gliwic zbudowali statek i wypłynęli w nieznane. Pokazali, że nawet za żelazną kurtyną można było odnaleźć wolność – pod żaglami, na otwartym morzu.
Fot. G. Ożga/ UM w Gliwicach/Fot. archiwum, J. Sitnik




